Ma Vie en Rose czyli różowa obsesja Saigon Blue Rain

Powołany do życia we wrześniu 2012 roku paryski duet Saigon Blue Rain który tworzą Ophélie Lecomte i Franck Pelliccioli miał do tej pory na swoim koncie trzy zasadnicze realizacje. Zadebiutowali cyfrową, epką „Stupid Bitch Reject” (tak początkowo brzmiała nazwa formacji, szybko jednak przemianowana na obecną). Moją uwagę zwrócił przy tym fakt, że w obu przypadkach skrót pozostał ten sam – SBR. Pięcioma pierwszymi nagraniami zaskarbili sobie zainteresowanie nie tylko branży ale przede wszystkim fanów wzbudzając spore apetyty na pełnowymiarowy debiut, który ukazał się 18 miesięcy później pod tytułem „What I Don’t See”. Ponownie musiało minąć półtora roku by ukazała się kolejna płyta, tym razem wydana samodzielnie „Noire Psyché”. Zbiór dotychczasowych publikacji SBR uzupełnia ujawniony pod koniec 2014 roku cover utworu „Goodbye Horses”, znanego z repertuaru Q. Lazzarus czyli Diane Luckey, rozpropagowanego obecnością na ścieżce dźwiękowej głośnego filmu „The Silence Of The Lambs” („Milczenie owiec” 1991). Na „Pink Obsession” – najnowszy album Sigon Blue Rain – dane nam było poczekać nieco ponad trzy lata. Jego ukazanie się zapowiedział internetowy singiel „B.P.D”, przebojowe synthpopowe nagranie, utrzymane mocno w ejtisowym klimacie, z omdlewającym wokalem Ophélie i wycofaną, rozpuszczoną w całości gitarą Francka, wyłaniającą się na pierwszy plan dopiero w ostatniej minucie utworu. W jego końcowych fragmentach słychać także głos Daniela Armanda, który nie tylko nagranie to zaaranżował ale jest odpowiedzialny za zmiksowanie wszystkich utworów na najnowsze długogrającej płycie formacji.

Publikacja singla „B.P.D” zwiastowała nadejście „Pink Obsession” na którym zmianie uległa optyka spojrzenia grupy na własną twórczość. Tym razem duet podążył w kierunku zdecydowanego wykorzystania bardziej synthpopowego, elektronicznego instrumentarium, oddalając się od swoich zdominowanych gitarowym brzmieniem darkwave’owych początków. Zmienił się również Wydawca. Wybór padł na młodą węgierską oficynę Dichronaut Records, założoną przez członków grających synth-noir węgierskich grup Black Nail Cabaret i Ultranoire, poszukującej młodych Artystów w swojej twórczości łączących pierwiastki alternatywne z mrocznym popem, muzykę współczesną z odniesieniami czerpanymi z przeszłości. Po raz pierwszy też ujawniono motyw graficzny nadchodzącego wydawnictwa – przepiękną, ręcznie rysowaną grafikę przedstawiającą oko płaczące potokiem czarnych łez porywanych przez wiatr autorstwa Camille De Délicate Distorsion. Stronę wizualną pełnej płyty rozbudowano o roślinną ornamentykę.

Nie będę ukrywał, że ukazanie się tego singla trochę mnie zaniepokoiło. W dalszym ciągu uważam, że to muzycznie najsłabsza propozycja na „Pink Obsession” choć przyznaję – w kategorii „hit” może się podobać. Rezonujące echami dokonań Kim Wilde sprzed prawie 40 lat „B.P.D” stanowi przebojowe otwarcie płyty ale na albumie znajdziemy nagrania zdecydowanie ciekawsze. Jego łatwo wpadająca w ucho melodyjność i chwytliwość – podobnie zresztą jak w przypadku pozostałych 8 kompozycji – jest jednak zwodnicza bowiem jeśli przyjrzymy się warstwie tekstowej utworu okaże się, że wcale nie jest tak miło, przyjemnie i – nomen omen – różowo, jak mogłoby się na pierwszy rzut ucha wydawać.

BPD to skrót oznaczający anglojęzyczny termin Borderline Personality Disorder czyli syndrom osobowości chwiejnej emocjonalnie podtypu granicznego. Zaburzenie to przejawia się nadpobudliwością, niestabilnością relacji interpersonalnych, chwiejnymi związkami uczuciowymi, napadami intensywnego gniewu przeplatanymi momentami rezygnacji i poczucia osamotnienia, odrzucenia i pustki a także nader częstymi stanami lękowymi i działaniami przeradzającymi się w autoagresję.

Opisując swoją płytę zespół wyjaśnił, że bohaterka pierwszego nagrania, pozostając w stanie emocjonalnej nierównowagi podświadomie poszukuje ukojenia, – światła, które kojarzy się jej z kolorem różowym. Stąd tytuł płyty i chociaż na albumie znajdujemy nagranie tytułowe to jednak nie ono z tego punktu widzenia wydaje się tu najistotniejsze.

Gdy przeanalizujemy teksty utworów na „Pink Obsession”, wydawnictwo jawić się może jako coś na kształt concept albumu, w ośmiu tekstowych odsłonach pióra Ophélie Lecomte przedstawiających psychiczną zmienność głównej postaci. I jedynie kompozycja „Incantation” wydaje się być tutaj tematycznym przerywnikiem.

„B.P.D” traktuje o wywołanym odrzuconym głębokim uczuciem cierpieniu, jednoczesnemu odczuwaniu nienawiści i miłości, bezowocnemu poszukiwaniu ukojenia we śnie („One minute I’m in love, another one I hate you. I miss the weakness of the dawn, teasing the cold sheets while I pretend to sleep”). “We Ask For Pain” jest wyrazem psychicznego odrętwienia i stanu autoagresji wynikającego z wściekłości na otaczający nas chory świat, tęsknotą za bólem i oczekiwaniem na rychły, nieunikniony, gorzki koniec („As we are living on a thorns bed and don’t feel anything, we know that sick world will lead us to our own end…but we still ask for pain”). W “The Valley Knows All My Secrets” nadchodzi refleksja o przemijaniu, pogodzenie się z faktem, że nasze cierpienie jest niczym w porównaniu z wiecznością, pragnieniem pozbycia się jakichkolwiek uczuć i wiarą, że natura może uleczyć złamane serce i ukoić miłosną gorączkę ciała („The ageless streams amid our paths, swallows my foolish tears, the teasing wind with its warm hands comforts my nudity”). „Carillion Heart” jest dalszym dążeniem do osiągnięcia ostatecznego stanu całkowitego wyciszenia. Rozmazany makijaż, łzy wsiąkające w poduszkę, niechaj nastanie cisza („Bitter tears on the pillow, tired that it hounds their minds, shell we ease the noises? So the silence reigns”). Silne emocje, pożądanie, napięcie seksualne nie daje o sobie jednak zapomnieć, obsesyjnie wyłania się w myślach obraz zmysłowej postaci spowitej w różowe światło („Pink Obsession”). W nagraniu „2:36” pojawia się motyw oczu nieustannie nawiedzających bohaterkę we śnie, podczas gdy ona próbuje odnaleźć się w kolejnym związku, zapominając o tym poprzednim tak bardzo toksycznym („what’s the use of the cure if the desease is good?”). W „Incubus Me” dominuje uczucie wstydu, samooskarżenia, wzięcia winy na siebie, żalu za pochopnie wypowiedziane słowa których nie da się już cofnąć  („And the things I said to you punched me back in the face, step in the corridor of shame I won’t be blamed”). Płytę zamyka kompozycja „Solstice” będąca wezwaniem do miłości i spotkania kochanków podczas zimowego przesilenia gdy kona jesień.

Uwagę zwracają „We Ask for Pain” w którym Ophélie śpiewa z manierą tak lubianej przeze mnie Victorii Lloyd z amerykańskiego Claire Voyant, „The Valley Knows All My Secrets”, z poruszającą partią przesterowanej gitary, w którym ujawniają się podobieństwa do Bel Canto. Podobnie ma się rzecz w przypadku „Incantation” – będącym proekologicznym zaklęciem, wyrazem przekonania w samoleczniczą moc przyrody – zbudowanym na współbrzmieniu głosu Ophélie, instrumentów klawiszowych, karylionu i tamburynu, w którym podobieństwa do wspomnianej norweskiej grupy są jeszcze bardziej wyraźne. Podoba mi się również przesycone duchem dream wave lat 90 eteryczne „Carrilion Heart” z charakterystycznym miękkim basem, Cure’owymi gitarami i delikatnie punktującym dzwoneczkiem, świetny jest „Incubus Mine” kojarzący się z dokonaniami Chandeen no i zamykający całość „Solstice” z klasycznym, darkwave’owym gitarowo-elektronicznym zakończeniem w stylu lat 80-tych i gościnnym udziałem Tess, która swoim dziecięcym głosikiem opowiada historię zainspirowaną romantycznym wierszem ”L’Automne” Guillaume’a Apollinaire’a (właściwie Wilhelma Apolinarego Kostrowickiego).

Pomimo jej kilku słabszych momentów w tej płycie można się rozsmakować, szczególnie w letnie, ciepłe wieczory na łonie natury. To muzyka szczera, łagodna, zmysłowa, eteryczna, bez zbędnych udziwnień i ozdobników a jednak potrafiąca poruszyć. „Pink Obsession” grupy Saigon Blue Rain stanowi wyraz poszukiwania nowych rozwiązań, ewolucji brzmienia zespołu przy zachowaniu dotychczasowego poziomu. I chociaż nie jest to album, który zmieni oblicze współczesnej muzyki warto go poznać tym bardziej, że powstał głównie z myślą o tych, którzy podtrzymywali Ophélię i Francka na duchu w chwilach ich artystycznego zwątpienia. A poza tym cieszy oko niezwykle.

Płytę kompaktową wydaną w digipaku a także jej wersję cyfrową można zakupić u Wydawcy Dichronaut Records, bądź też bezpośrednio od zespołu w serwisie Bandcamp.

Wiktor Janda

Wykonawca:  Saigon Blue Rain
Tytuł:  Pink Obsession
Gatunek:  Synthpop / Ethereal
Data wydania:  25 kwiecień 2019
Wydawca:  Dichronaut Records

Tracklist
01. B.P,D
02. We Ask For Pain
03. The Valley Knows All My Secrets
04. Carillon Heart
05. Pink Obsession
06. Incantation
07. 2:16
08. Incubus Mine
09. Solstice

Grupę tworzą

Ophélie Lecomte
Franck Pelliccioli

Podczas występów na żywo skład grupy uzupełniają: Gilles Facquet (gitara basowa), Chollet Mathieu (gitara/syntezatory), Dorian Mansiaux (bębny)

Saigon Blue Rain na Facebooku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.